Skroiłeś go

SKROIŁEŚ GO?

tekst: Leszek Walkowiak

muzyka: Leszek Walkowiak

REF: Skroiłeś go? – Skroiłem go. Na Rynku w Lizbonie, gdzie fontanny są

Skroiłeś? – Skroiłem, Skroiłeś Go, gdzie świeci słońce, gdzie łatwy jest grosz

1.Lat miałem dwanaście i braci trzech

Ojciec parobkiem zarabiał na chleb

Najmłodszym w rodzinie ruszyłem w świat

Do portu najbliżej zginać swój kark

Medalik na drogę ojciec mi dał

Matka płakała do dziś mi jej żal

Braciom na rękę Jedna miska mniej

Bez żalu kiwali, cieszyli się

2.W oberży przy drodze okradli mnie Filip Nouaret i oprychów trzech

Ruszyłem za nimi myślałem ,ze odzyskam medalik i wzbogacę się

Wkrótce jednak zobaczyłem jak

Łatwy to pieniądz- żyć z tego się da

Do spółki szybko przyjęli mnie nauczyli fachu i zaczęło się

3.Niedługo po gościńcach wieść gminna szła Filip Nouaret, Jean Paul &ja

Najgorszymi z najgorszych szubrawcami są

Nieobcy im hazard, rozbój i mord

Paul robił burdy, Filip krzyczał tak:- Mały bierz pieniądze i schowaj się tam!

Na drzwiach każdej karczmy list gończy stał

- żywi lub martwi, nagroda od władz

4.Gwardia królewska po piętach nam szła

uciekać w morze jak szybko się da

W porcie Calais zaciągnąłem się, śmierdziało, aż strach niewietrzony wrak

Tytoń kupiłem z drelichu płaszcz, czapkę, koc i worek i zostałem sam

Już po wyjściu w morze dowiedziałem się kurs do Lizbony prowadzi mnie

5.Brzaskiem nas przyjął Lizbony pirs

saletrę na kei sprzedaliśmy w mig

Następny ładunek już miałem dość

W nocy uciekłem i napchałem trzos

Kapitan się wściekł, gdy zobaczył, że

Forsa dla załogi poszła na brzeg

U piekarza w rynku wynająłem kąt przeczekać myślałem, potem uciec stąd

6. Gdy statek mój odpłynął

pomyślałem, że bezpiecznie jest czas zabawić się

W Tawernie hulałem tygodnie dwa

Kapitan z załogą czekali tam

Sędzia powiedział 20 lat na galerze synu opłyniesz świat

Ukradłem klucz, wykupiłem się do nowego świata udaję się